Zwalczanie szkodników, które nie zatruwa grządki warzywnej
Pierwszego lata, kiedy poważnie uprawiałem warzywa, sięgnąłem po butelkę środka zabójczego o szerokim spektrum działania, gdy tylko zobaczyłem mszyce. Dwa tygodnie później moje biedronki zniknęły, mszyce wróciły z rykiem, nie mając nic do zjedzenia, a ja spryskałam jedzenie, które miałam nakarmić moje dzieci, czymś, czego naprawdę nie chciałam. Ta butelka leży w koszu już od lat, a mój ogród jest dzięki niej zdrowszy.
Cały sens uprawy własnej żywności polega na tym, że dokładnie wiesz, co się na niej znajduje. Oblanie grządki warzywnej pestycydami po cichu to eliminuje. Stworzyłem więc przybliżoną drabinę metod, po których wspinam się tylko tak daleko, jak to konieczne, zaczynając od najłagodniejszych i rzadko dochodzących gdziekolwiek blisko szczytu. Oto uczciwa wersja, zawierająca części bardziej nudne, niż pozwalają na to katalogi nasion.
Większość pracy wykonują ręce i bariery
Najmniej efektowna metoda jest jednocześnie najskuteczniejszą, jaką posiadam: własne dwie ręce. Większość poranków przy kawie chodzę po łóżkach i zbieram wszystko, co znajdę. Gąsienice kapusty, ślimaki ukrywające się pod liśćmi, rogatki pomidorowe, które pojawiają się w nocy i mogą ogołocić roślinę do obiadu. Zajmuje to dziesięć minut i jest dziwnie satysfakcjonujące. Ślimaki i ślimaki szczególnie uwielbiają wilgotne, ciemne plamy, więc zaglądam pod nie ściółka ogrodowa i wokół podstawy wszystkiego, co ma szerokie liście, gdzie chronią się w ciągu dnia.
W przypadku szkodników, których nie mogę wyprzedzić, blokuję je. Pływające osłony rzędów ogrodowych trzymaj mole z daleka od moich kapustnych, żeby w ogóle nie składały jaj, co po fakcie przewyższa walczące gąsienice. Taśma miedziana wokół krawędzi pojemnika rzeczywiście odstrasza ślimaki. Zwykły krąg piasku lub pokruszonej skorupy sprawia, że czołganie się jest na tyle nieprzyjemne, że wiele z nich zawraca. Nic z tego nie zabija niczego, czego nie chcę zabić, i właśnie o to chodzi.
Pozwól drapieżnikom polować
Katastrofa mszyc nauczyła mnie prawdziwej lekcji: ogród bez drapieżników to ogród, w którym populacja szkodników eksploduje w niekontrolowany sposób. Teraz sieję dla dobrych ludzi. Biedronki, koronkoskrzydłe, bzygi i pasożytnicze osy zjadają tysiące mszyc i roztoczy i pojawiają się same, jeśli dasz im powód, aby zostały.
Wokół grządek trzymam kilka płaskich naczyń z wodą i kamieniami, częściowo dla ważek, które patrolują powietrze w poszukiwaniu mniejszych szkodników latających, a częściowo dla ptaków i żab. Pozwoliłem na łatkę mieszanka nasion dzikich kwiatów pobiegaj trochę w pobliżu warzyw, ponieważ kwiaty w kształcie parasolki na koperku i koprze włoskim są dokładnie tym, czym żywią się bzygi. Handel, który robię, jest uczciwy: nieco bardziej bałaganiarski zakątek ogrodu w zamian za bezpłatny, samoodnawiający się patrol szkodników, który nigdy nie wymaga zmiany kolejności. W przypadku gąsienic, które przedostaną się przez osłony rzędów, należy zastosować spray bakteryjny Bacillus thuringiensis celuje tylko w gąsienice, a wszystko inne pozostawia w spokoju, co jest kontrolą tak chirurgiczną, jak to tylko możliwe.
Spraye do szafek kuchennych przed wszystkim z szopy
Kiedy mimo wszystko szkodnik zwycięża, idę do kuchni, zanim udam się do centrum ogrodniczego. Łyżka mydła w płynie rozmieszana w szklance oleju roślinnego, a następnie łyżeczka tej mieszanki rozcieńczona w szklance wody tworzy spray, który powala mszyce i roztocza o miękkich ciałach. Działa poprzez ich powlekanie, a nie zatruwanie, dzięki czemu szybko się rozkłada i nie pozostaje na jedzeniu.
W przypadku mrówek tropiących w pomieszczeniach lub karaluchów w pobliżu szopy, pył kwasu borowego w pęknięciach spełnia swoje zadanie, a liście laurowe na półce sprawiają, że odwiedzający spiżarnię mogą się poruszać. Trzymam butelkę mydło owadobójcze na wypadek, gdybym chciał czegoś mocniejszego, ale wciąż w kategorii „nie wpadłbym w panikę, gdyby dotknął pomidora”. Szczere zastrzeżenie: te spraye wymagają ponownego zastosowania po deszczu i działają tylko na miejsca, na których wylądują, więc musisz faktycznie pokryć spód liści, w którym ukrywają się mszyce. To więcej pracy niż pojedyncze uderzenie syntetycznego sprayu. To także różnica pomiędzy spożywaniem zbiorów z pewnością siebie, a nie.
Jeśli musisz sięgnąć po chemikalia, sięgnij po tę najmniej toksyczną
Powiem wprost: są lata, kiedy coś wymyka się spod kontroli tak bardzo, że realistycznym wyborem jest silniejszy produkt, a udawanie, że jest inaczej, to tylko pozory. Kiedy już tam dotrę, wybieram najmniej toksyczną opcję, która rozwiązuje rzeczywisty problem. Olejki ogrodnicze, odwadniające pyły i ukierunkowane zabiegi oznaczone specjalnie dla szkodnika, z którym walczę, nigdy formuła o szerokim spektrum działania, która „zabija wszystko”, która powaliłaby moje drapieżniki.
Zasada, której nigdy nie łamię, to dopasowanie produktu do szkodnika. Spray przeznaczony dla innego owada albo nie zadziała, albo w ramach zabezpieczenia wyeliminuje pożyteczne robaki. Czytam etykietę, leczę tylko chore rośliny, a nie opryskuję kocem całe grządki i robię to wieczorem, kiedy pszczoły nie pracują. Dobrze organiczna kontrola szkodników chodzi głównie o powściągliwość i ostrą parę nożyce do przycinania ogrodu wycięcie silnie porażonej łodygi jest często lepszym rozwiązaniem niż jakakolwiek butelka. Sięgaj po chemikalia jak skalpel, a nie wąż strażacki, a Twoja gleba, owady i obiad wyjdą naprzeciw.
Po pięciu sezonach rozpylam prawdziwy pestycyd, może raz w roku, jeśli już. Reszta to ręce, bariery, drapieżniki i sporadyczne pryskanie mydłem. Jest to mniej wygodne niż pojedyncza kuracja chemiczna i znacznie lepsze jedzenie.
Gotowy na zakupy? Porównaj organiczna kontrola szkodników w sklepach → 📚 Lub przeglądaj przewodniki po domu i ogrodzie w Towary cyfrowe →






