Dlaczego dołączenie do klubu narciarskiego sprawiło, że moje podróże stały się tańsze i lepsze

Dołączyłem do klubu narciarskiego niemal przez przypadek i okazała się to najlepsza decyzja, jaką podjąłem jako narciarz rekreacyjny. Nie dlatego, że nagle stałem się szybszy, ale dlatego, że jazda na nartach stała się tańsza, łatwiejsza do planowania i znacznie mniej samotna.
Przez lata rezerwowałem wycieczki solo. Zorganizowałbym długi weekend, przepłaciłbym za mieszkanie w ostatniej chwili i stanął w kolejce do wynajęcia za setką innych osób, które miały ten sam pomysł. Było w porządku. Było to również wyczerpujące i kosztowne. Potem współpracownik zaciągnął mnie na spotkanie klubowe na zapleczu browaru i zdałem sobie sprawę, że przez cały ten czas robiłem to na ostro.
Jak faktycznie działają zniżki
O klubach narciarskich nikt nie mówi, że oszczędności są realne i wynikają z prostej matematyki. Ośrodki i organizatorzy wycieczek oferują agresywne zniżki dla grup. Kiedy czterdzieści osób rezerwuje to samo zakwaterowanie, ten sam pakiet karnetów na wyciągi, a czasem ten sam autobus czarterowy lub lot, cena za osobę spada w sposób, jakiego nigdy nie uzyskasz w grupie dwóch osób.
W moim klubie pieniądze przepływają przez organizatora. Płacisz klubowi stałą opłatę za wycieczkę, a klub odwraca się i płaci za pokoje, karnety i posiłki wliczone w cenę. Ponieważ negocjują w imieniu całej grupy, ustalają stawki, których naprawdę nie byłbym w stanie osiągnąć sam. Moja pierwsza wycieczka klubowa do średniej wielkości kurortu kosztowała mnie mniej więcej o jedną trzecią mniej niż identyczny weekend, gdybym sam ją zarezerwował. To nie jest błąd zaokrąglenia. To drugi wyjazd w dalszej części sezonu.
Jest też cichsza korzyść: zajmujemy się logistyką. Nie porównuję cen noclegów o północy i nie martwię się, czy wystarczająco się spakowałam. Organizator robił to czterdzieści razy. Muszę tylko pokazać się ze swoim sprzętem i dobrym nastawieniem.

Nie chodzi tylko o stoki
Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak wiele klub robi, gdy w kalendarzu nie ma śniegu. Latem organizujemy wspólne gotowanie, jesienią wymianę sprzętu, podczas której członkowie sprzedają prawie za darmo ledwo używane buty i kurtki, a co roku w grudniu organizujemy zbiórkę pieniędzy, podczas której kupujemy zimowe płaszcze dla lokalnych dzieci. Okazuje się, że narciarze to ludzie, którzy lubią przebywać na świeżym powietrzu i pomagać sobie nawzajem, a ta energia przenosi się także poza sezonem.
Ta społeczność to część, której nie doceniam. Pomyślałem, że klub to kwestia transakcji: płać składki, otrzymuj zniżki. Zamiast tego mam stałą ekipę ludzi, którzy wysyłają SMS-y na czat grupowy, gdy warunki są dobre, i którzy absolutnie będą na ciebie czekać na końcu biegu, jeśli zginiesz. Po dwóch sezonach rabaty są niemal bonusem.
Nie musisz być dobry
Martwiłem się, że nie jestem wystarczająco silnym narciarzem, aby dołączyć. Ten strach był całkowicie błędny. Większość klubów aktywnie poszukuje początkujących, ponieważ początkujący stają się członkami na całe życie. Na wycieczkach silniejsi narciarze chętnie pokonują kilka łatwych tras z nowszymi członkami, udzielają wskazówek na temat wyciągu i kierują Cię w prawo buty narciarskie i odpowiednich ratraków na Twoim poziomie.
Jeśli dopiero zaczynasz, jest to naprawdę najszybszy sposób na poprawę. Przez cały sezon otaczają Cię ludzie nieco lepsi od Ciebie i wszyscy chętnie dzielą się swoją wiedzą. Więcej o kontroli krawędzi dowiedziałem się od emerytowanego faceta o imieniu Phil na wyciągu krzesełkowym niż z dwóch płatnych lekcji. Kazał mi też przestać oszczędzać skarpetki narciarskie i zdobyć prawdziwą parę gogle narciarskie zamiast tych mglistych domów towarowych, z którymi się borykałam. W obu przypadkach miał rację.
Znalezienie klubu blisko Ciebie
Oto część, która naprawdę mnie zszokowała: nie musisz mieszkać blisko góry, aby dołączyć do klubu narciarskiego. Niektóre z najaktywniejszych klubów w kraju mają swoje siedziby w płaskich, pozbawionych śniegu miastach, ponieważ jedynym powodem ich istnienia jest organizowanie wycieczek gdzie indziej. Czarterują autobusy, rezerwują loty grupowe i podróżują razem do kurortów oddalonych o kilka godzin lub kilka stanów.

Jeśli mieszkasz w niewielkiej odległości od stoków, poszukaj najpierw lokalnych klubów, ponieważ oprócz wielkich wakacji będziesz miał okazję wybrać się na jednodniowe wycieczki i nieformalne wyjścia. Jeśli tego nie robisz, poszukaj większych klubów regionalnych lub krajowych, które skupiają się na wycieczkach do docelowych miejsc. Tak czy inaczej, przed pierwszą podróżą zapytaj, co jest wliczone w cenę i co musisz zabrać ze sobą. Z mojego doświadczenia wynika, że opłata za wycieczkę obejmuje zakwaterowanie, windy i transport, ale zapewniasz własny sprzęt, swój warstwy bazowei porządny zestaw podgrzewacze do rąk na zimne poranki.
Kilka rzeczy, które powiedziałbym sobie przed klubem. Najpierw idź na jedno spotkanie przed podjęciem decyzji; atmosfera klubu jest ważniejsza niż jego karta rabatowa. Po drugie, jeśli nie posiadasz jeszcze sprzętu, wypożycz go na sezon przed zakupem i zwróć się do członków klubu o poradę w sprawie kask narciarski i ciepło kurtka narciarska kiedy w końcu to zrobisz. Po trzecie, powiedz „tak” rzeczom innym niż narty. Podczas gotowania i zbiórek pieniędzy stajesz się częścią grupy.
Nie przesadzę, jeśli powiem, że moje narciarskie życie uległo zmianie. Więcej jeżdżę na nartach, wydaję mniej na wyjazd, mam lepszy sprzęt, bo ludzie mnie do tego namawiali, i mam kalendarz pełen wycieczek, których nie muszę planować sam. Jeśli samotnie rezerwujesz wakacje na nartach i zastanawiasz się, dlaczego zawsze wydaje Ci się to kłopotliwe, odpowiedzią może być to, że brakuje Ci czterdziestu innych osób, które chętnie zrobiłyby to z Tobą.
Gotowy na zakupy? Porównaj buty narciarskie w sklepach →