Kiedy suplementy do karmy dla psów są naprawdę tego warte (a kiedy nie)
Wydałam więcej pieniędzy, niż chcę przyznać, na słoiczki z proszkiem i butelki z kapsułkami, które miały sprawić, że mój pies będzie zdrowszy, a większość z nich nie zrobiła absolutnie nic.
Półka z suplementami żeruje na poczuciu winy. Kochasz swojego psa, chcesz dla niego dobrze, a na półce zawsze znajduje się produkt, który upiera się, że to, co aktualnie robisz, nie wystarczy. Zacznę więc od nieestetycznej prawdy, której zaakceptowanie zajęło mi lata: jeśli Twój pies je kompletną, zbilansowaną karmę od producenta, który faktycznie zatrudnia dietetyków, prawdopodobnie nie potrzebuje ani jednego suplementu. Jedzenie zostało już opracowane tak, aby trafiało w cel. Dodawanie kolejnych to nie hojność, to ingerencja.
To powiedziawszy, „prawdopodobnie nie potrzebuje” to nie to samo, co „nigdy nie potrzebuje”. Istnieją realne sytuacje, w których suplement zarabia na życie, a ja przeżyłem kilka z nich. Poniżej przedstawiam, jak naprawdę to przemyślałem, po spaleniu reszty pieniędzy.
Zacznij od przeczytania jedzenia, a nie suplementu
Zanim cokolwiek dodam, patrzę, co już jest w misce. Tania żywność z niejasną listą składników składających się z mączek mięsnych i kukurydzy znacznie częściej pozostawia luki niż dobrze skomponowana. Jeśli jedzenie jest słabym ogniwem, szczerym rozwiązaniem jest lepsze jedzenie, a nie stos tabletek przykręcony do złego fundamentu. Wolałbym wydać budżet uzupełniający na ulepszenie kompletna karma dla psów niż przy łataniu.
Wyrobiłem sobie jeden mały nawyk: kilka razy w tygodniu dodaję do posiłku mojego psa zwykłe jajko na twardo. Jest tani, to prawdziwa żywność i po cichu dodaje trochę witaminy A i D, bez udawania, że prowadzę laboratorium. To mniej więcej poziom „uzupełniania”, jakiego potrzebuje większość zdrowych psów.
Suplementy, które faktycznie przybrały na wadze
Kiedy już po coś sięgam, jest to zazwyczaj coś z krótkiej listy. Najbardziej ufam glukozaminie, o czym szerzej napiszę poniżej. Poza tym olej rybny zawierający kwasy omega-3 wyraźnie poprawił sierść mojego starszego psa i, jak podejrzewam, jego sztywne poranki. Jeśli gotujesz dla swojego psa w domu lub karmisz go surową karmą, jest to cel docelowy suplementy diety dla psów zacząć mieć prawdziwy sens, ponieważ dietę domową znacznie łatwiej pomylić niż dietę workową.
Jeśli chodzi o witaminy z grupy B, opieram się przede wszystkim na produktach pełnoziarnistych, odrobinie wątroby, zielonych warzywach, łyżce fasoli. Witaminy z grupy B wspierają skórę i mięśnie, a ja wolę dostarczać je w postaci czegoś, co mój pies rozpoznałby jako obiad. Witamina E z kiełków pszenicy lub odrobina oleju roślinnego wspomagają układ odpornościowy. Witamina K, występująca w warzywach liściastych lub rybach, wpływa na krzepnięcie krwi. Nic z tego nie jest egzotyczne i o to właśnie chodzi.
Glukozamina to ta, którą zawsze mam przy sobie
Jeśli miałbym bronić jednego suplementu, byłaby to glukozamina na stawy. Mój starszy pies zauważalnie lepiej się na nim poruszał. Tę różnicę widać w zimny poranek, kiedy decyduje, że schody znów podlegają negocjacji. Jest szeroko badany pod kątem wspomagania stawów i zapalenia stawów i jest to jedyny produkt, którego nie żałowałem. Przyzwoity suplement na stawy dla psa z mojego doświadczenia wynika, że są to pieniądze znacznie lepiej wydane niż inne multiwitamina dla psa.
Nadal nie traktuję tego jako magii. Dałem temu tygodnie, obserwowałem rzeczywistą zmianę w sposobie, w jaki się porusza, i dopiero wtedy zdecydowałem, że pozostanie to rutyną.
Rzeczy, które naprawdę mogą skrzywdzić Twojego psa
Tutaj zwyczajność staje się niebezpieczna i chcę, żeby było głośno. „Zdrowa” żywność dla ludzi nie jest automatycznie bezpieczna. Kiedyś myślałem, że kilka winogron to niskokaloryczna uczta pozbawiona poczucia winy. Winogrona i rodzynki mogą powodować niewydolność nerek u psów i psy z tego powodu umierają. Ten pojedynczy fakt zmienił mój sposób myślenia o podarowaniu mojemu psu „czegoś dobrego dla niego”.
Wapń to kolejna substancja, którą ludzie przedawkują, mając dobre intencje. Tak, wapń buduje mocne kości, ale jego nadmiar, zwłaszcza u szczeniąt dużych ras, może powodować powstawanie dużych kości, które w rzeczywistości są słabe. Więcej nie znaczy lepiej. Więcej jest czasem problemem rozwojowym, którego nie można cofnąć. Ta sama ostrożność dotyczy witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, które organizm raczej gromadzi niż wypłukuje, w związku z czym ich nadmiar gromadzi się.
Przeprowadź go obok weterynarza, zanim trafi do miski
Wiem, że „zapytaj weterynarza” brzmi jak wymówka, ale w przypadku suplementów różnica między pomaganiem a szkodzeniem. Dawka ma ogromne znaczenie, a właściwa dawka zależy od wagi, wieku psa i tego, co już je. Mój weterynarz namówił mnie na więcej suplementów niż na nie, co pozwoliło mi zaoszczędzić zarówno pieniądze, jak i zmartwienia.
A więc moje szczere stanowisko, właściciel do właściciela: nakarm a wysokiej jakości karma dla psów rzeczywiście sprawdziłeś, dodawaj od czasu do czasu dodatek prawdziwej żywności, miej pod ręką glukozaminę, jeśli Twój pies się starzeje i traktuj każdą inną butelkę na półce jako winną, dopóki nie okaże się, że jest przydatna. Większość z nich nigdy nie opuszcza tego baru. Te, które to zrobią, zobaczysz, że działają i nie będziesz potrzebował marketingu, aby cię przekonać.
Gotowy na zakupy? Porównaj suplementy diety dla psów w sklepach → 🏷️ Kupuj bezpośrednio u naszego partnera Nextrition Pet →