Czy naprawdę potrzebuję sześciu małych posiłków dziennie? Przetestowałem to
Przez miesiąc ustawiałam alarmy, żeby jeść co trzy godziny, sześć małych posiłków dziennie, bo internet obiecywał, że to podkręci mój metabolizm. Następnie dla porównania przeprowadziłem zwykły miesiąc składający się z trzech posiłków dziennie. Szczerze mówiąc, różnica w utracie tłuszczu była żadna.
To jest mój własny eksperyment typu n-of-one, a nie porada lekarska. Ale to wyleczyło mnie z jednego z najczęściej powtarzanych fragmentów wiedzy o fitnessie, a mianowicie poglądu, że częstotliwość posiłków sama w sobie jest dźwignią spalania tłuszczu.
Obietnica, w którą uwierzyłem
Dieta jest kusząca: jedz małe i często, a Twój metabolizm będzie „podkręcony” przez cały dzień, spalając się bardziej niż po trzech posiłkach. Zobowiązałem się w pełni. Alarm co kilka godzin, małe talerze zawierające białko podzielone na stosy pojemniki do przygotowywania posiłków więc nigdy nie opuściłam karmienia. Wydawało się, że jest to zdyscyplinowane i naukowe.
To, co w większości było, w praktyce było stałe. Zawsze albo jadłam, sprzątałam, albo planowałam następny miniposiłek. Cały mój dzień zorganizował się wokół budzika.
Co właściwie poruszyło igłę
Kiedy uczciwie porównałem te dwa miesiące, o utracie tkanki tłuszczowej zadecydowała całkowita liczba kalorii, a nie liczba przedziałów, na które je rozłożyłem. Sześć posiłków lub trzy, jeśli w ciągu dnia występował deficyt, traciłem tłuszcz. Jeśli tak nie było, nie zrobiłem tego. Metaboliczny efekt „podsycania”, jakakolwiek mała rzeczywistość za nim stoi, był zbyt mały, aby pokazać się w moich wynikach.
Śledziłem oba miesiące w ten sam sposób dziennik fitness więc porównywałem podobne z podobnymi. Cel białkowy miał ogromne znaczenie. Liczba talerzy, na których przybył, nie.
Gdzie częste posiłki naprawdę pomogły
Nie chcę zepsuć tego podejścia, ponieważ miało ono dla mnie jedną realną korzyść: kontrolę apetytu. Rozrzucanie jedzenia powstrzymywało mnie przed przybyciem na obiad tak głodny, że zdemolowałem wszystko w zasięgu wzroku. Dla osoby, która ma tendencję do przejadania się, gdy jest głodna, częstsze jedzenie jest przydatną taktyką, tylko z innego powodu niż reklamowano.
Ale ludzie, dla których jest to tortura i którzy czują się przykuci do kuchni, uzyskują dokładnie taki sam efekt utraty tkanki tłuszczowej po trzech solidnych posiłkach. W pracowite dni opierałem się na proszek białkowy wstrząsnąć jako szybki, mały posiłek, oraz a butelka blendera mieszkał w mojej torbie, więc nigdy nie utknąłem.
Co właściwie teraz robię
Jem trzy posiłki i zwykle jedną przekąskę, zgodnie z harmonogramem na tyle luźnym, aby przetrwać w prawdziwym życiu. Osiągnąłem poziom białka, utrzymuję umiarkowany deficyt w ciągu dnia i nie mam już alarmu żywieniowego. Moja utrata tkanki tłuszczowej przebiegała dokładnie tak samo, jak poprzednio, z odrobiną zamieszania.
Strona mocy nigdy się nie zmieniała, niezależnie od pory posiłku. kilka regulowane hantle sesje tygodniowo utrzymały moje mięśnie niezależnie od tego, czy jadłem trzy czy sześć razy. Trening, a nie harmonogram karmienia, chronił moje mięśnie przed deficytem.
Uczciwe dania na wynos
Częstotliwość posiłków jest preferencją, a nie mechanizmem utraty tłuszczu. Wybierz dowolny schemat, który pozwoli utrzymać całkowitą liczbę kalorii i białka na wymaganym poziomie i pozwoli Ci przestać myśleć o jedzeniu przez resztę dnia. Jeśli sześć małych posiłków naprawdę pomoże Ci uniknąć objadania się, wykorzystaj to. Jeśli sprawia ci to przykrość, porzuć to bez poczucia winy i pozwól, aby trzy posiłki wykonały tę samą pracę.
Zmarnowałem miesiąc na optymalizację niewłaściwej zmiennej. A waga kuchenna do jedzenia bo zdrowy rozsądek i podstawowy deficyt dałyby mi to samo miejsce bez żadnego alarmu. Częstotliwość nie spala tłuszczu. Deficyt tak.
Gotowy na zakupy? Porównaj pojemniki do przygotowywania posiłków w sklepach → 📚 Lub przeglądaj programy i plany fitness w Towary cyfrowe →






