Pomagam mojemu dziecku z nadwagą, nie martwiąc się o wagę
Kiedy pediatra po raz pierwszy wspomniał o wadze mojego syna, od razu poczułam wszystkie emocje rodziców: niepokój, frustrację i ciche poczucie winy, że na mojej zmianie zaszło to tak daleko. Moim pierwszym odruchem było zalecenie mu diety. Ten instynkt był błędny i lekarz mnie od tego odwiódł, zanim wyrządziłem jakąkolwiek krzywdę.
Nie jestem lekarzem i nie jest to porada medyczna. Każde dziecko jest inne i pediatra powinien być na bieżąco, zanim cokolwiek zmienisz. To właśnie sprawdziło się w naszym domu, udostępnij je, na wypadek gdyby pomogło to Twojemu.
Celem nie zawsze jest „schudnąć”
To była część, która zmieniła całe moje podejście. Dorośli odchudzający się celują w liczbę na skali. W przypadku małego, rosnącego dziecka jest to często niewłaściwy cel. Nasz pediatra wyjaśnił, że gdyby mój syn po prostu utrzymywał stałą wagę, w miarę jak rósł, w naturalny sposób schudłby. Nie próbowaliśmy go skurczyć, próbowaliśmy pozwolić mu dorosnąć. W przypadku starszego lub znacznie cięższego dziecka porady mogą być inne, być może zmierzające do powolnej i delikatnej straty, ale to jest dokładnie ten rodzaj rozmowy z lekarzem, a nie z blogiem dla rodziców. Struktury, które zbudowaliśmy, musiały być czymś, co mógł sam wnieść w dorosłość.
Zmieniłam sposób, w jaki odżywia się cała rodzina, a nie on
Oto zasada, którą dałabym każdemu rodzicowi: nie możesz namawiać dziecka na dietę, podczas gdy reszta domu je śmiecie. To je wyróżnia i nie działa. Więc zmieniliśmy wszystko dla wszystkich. Nie deprywacja, tylko lepsze warunki domyślne. Więcej wody, więcej owoców, więcej warzyw i mniej rzeczy, które po cichu stały się codziennością. Lodówka i spiżarnia zrobiły swoje, gdy przestałam kupować to, czego nie chciałam, żeby ktokolwiek jadł.
Swapy liczyły się bardziej niż zakazy. Jego popołudniowe chipsy zamieniły się w zwykły popcorn z popcornu powietrzna maszyna do popcornu, co naprawdę mu się podobało, gdy przestało być karą. Zacząłem pakować prawdziwe owoce i pokrojone warzywa w a pudełko na lunch bento do szkoły zamiast opakowanych rzeczy. Drobne zmiany, powtarzane codziennie, sumowały się szybciej, niż się spodziewałem. I tak, na początku się opierał. Dzieci jedzą, kiedy są głodne. Opór minął.
Tabela naklejek, która faktycznie zadziałała
Był na tyle młody, że tabela nagród wciąż miała w sobie magię. Zdobywał naklejkę za dokończenie owocu lub warzywa na talerzu i kolejną za wypicie pełnej szklanki wody. umieściłem wykres nagród na lodówce na wysokości jego oczu i poczekaj, aż naklejki się ułożą. Sztuczka, a lekarz był co do tego stanowczy, polegała na tym, że ostateczną nagrodą nigdy nie mogło być jedzenie. Uderz w określoną liczbę naklejek, a my pójdziemy do sklepu za dolara, a on wybierze dowolną zabawkę. Magnetyczny butelka wody z jego ulubioną postacią zrobił więcej dla jego nawodnienia niż jakikolwiek wykład, jaki kiedykolwiek wygłosiłem. Nagle zmiany stały się czymś, co go ekscytowało, a nie czymś, co mu zrobiono.
Przeprowadziliśmy się razem i nazwaliśmy to zabawą
Ani razu nie kazałam mu ćwiczyć. Po prostu częściej wychodziliśmy na zewnątrz. Kopanie piłki na podwórku, rodzinne przejażdżki rowerowe w weekendy, spacery z psem na smyczy. Dla niego to była zabawa. Dla jego ciała był to ruch, jakiego wcześniej nie doświadczał. Tani piłka nożna dla dzieci a zasada zakazu ekranów po obiedzie prawdopodobnie zdziałała więcej niż jakikolwiek ustrukturyzowany plan. Kiedy pogoda była zła, włączaliśmy muzykę i po prostu wygłupialiśmy się w salonie. To się liczyło.
Pediatra trzymał rękę na pulsie
Zabierałem go na regularne wizyty kontrolne nie dlatego, że coś było nie tak, ale dlatego, że lekarz śledził tendencję, mówił nam, kiedy jesteśmy na właściwej drodze, i na bieżąco informował mnie o tygodniach, w których chciałem rzucić palenie. Ta zachęta miała znaczenie. Były momenty, w których nic wyraźnie się nie zmieniało i zaczynałem wpadać w spiralę, a pięciominutowa rozmowa przywracała wszystko do poprzedniego stanu. Wykresy wzrostu poruszają się powoli. To normalne.
Co bym powiedziała innemu rodzicowi
Myślenie o sytuacji nic nie daje. Zbyt dużo czasu spędziłem na zamartwianiu się, a za mało na działaniu, a zamartwianie się tylko podsycało poczucie winy. To, co naprawdę zmieniło życie mojego syna, to trwała i delikatna zmiana życia naszej rodziny, z ręką lekarza na kierownicy. Żadnych diet, żadnego wstydu, żadnego wyróżniania go. Lepsze jedzenie w domu, więcej zabaw w ciągu dnia i tablica z naklejkami, która zmieniła wszystko w coś, czego chciał. Wyrasta na zdrowego dzieciaka i ani razu nie czuł, że jest to problem.
Gotowy na zakupy? Porównaj powietrzna maszyna do popcornu w sklepach → 📚 Lub przeglądaj programy i plany fitness w Towary cyfrowe →